Bank nasion marichuany
Artykuły Recenzja Sarius - Antihype (Recenzja)

Sarius - Antihype (Recenzja)

KOMENTARZY: 0
Marcin Nowak Marcin Nowak, 08:10:15, 06 marzec '18r.

WAŻNE! Z racji tego, że wszystkie recenzje były zapisane na jednym komputerze, a dane utraciliśmy w zeszłym roku, niestety dopiero tak późno ta recenzja została udostępniona.

Treść, forma... chyba przede wszystkim prawdziwość.

Powinienem napisać "szczerość", ale nie o to tutaj chodzi. Poprzez słowo "prawdziwość" mam na myśli to, że raper nie ma przed nami nic do ukrycia. Ciężko jest mi nawet ocenić ten projekt takim chłodnym uchem krytyka, gdyż Sarius trzyma świetny kontakt z fanami, a chcąc nie chcąc - obiło mi się o uszy kilka ciekawych faktów. Sama akcja z własnoręcznym dostarczeniem preorderu do wybranych odbiorców jest godnym pochwały sposobem na przełamanie wyższości artysty nad potencjalnym słuchaczem. Grupa na Facebooku, Instagram itd. są również dobrze prowadzone przez rapera w celu skrócenia dystansu do fanów.


Poszedł na swoje, aby pójść po swoje.

Mariusz nie odnalazł się w żadnej z wytwórni. Słaba promocja ze strony Asfaltu przy premierze "I żyli krótko i szczęśliwie" dała w kość raperowi, a on chciał już rezygnować z kariery. Czy to była prawda czy akcja promocyjna? Teoretycznie jest to nieważne, a dla bardziej upartych - wybaczalne. Za co? Za dobrą muzykę, gdyż EPka "Czasem" jest krótkim, ale bardzo dobrym materiałem. Obecnie Sarius przy swoim kolejnym projekcie, tym razem pełnoprawnym LP, postanowił kompletnie się uniezależnić. Nowo powstały kanał "Antihype", który na razie jest jednoosobowym labelem dla Mariusza, okazał się strzałem w dziesiątke, gdyż liczby wyświetleń się nie zmieniły, a wręcz pierwszy milion został szybciej osiągnięty niż w poprzednich przypadkach wałęsania się po kanałach promocyjnych dla raperów.


To tak po krótce, przejdźmy do samej płyty.

Pierwszy singiel "To co chcesz" już na starcie nam pokazał, że ta płyta będzie inna niż dotychczasowe wydawnictwa w 2017 roku. Brak przewózki, a jedynie prawdziwość - bardzo dobry ruch ze strony Sariusa. Pośród kłótni pomiędzy tym co jest ważniejsze w rapie - forma czy treść - raper stawia na bycie sobą. Ale te realne bycie sobą, a nie, że "Licentia poetica" staje się dla raperów wybawieniem do pisania o niebanalnej sumie pieniędzy w ich kieszeni, kopulowaniu z pięknymi kobietami itd. Mariusz po prostu nawija to, co wie, zna, przeżył. Forma i treść idą łeb w łeb, co jest ogromnym plusem w tym materiale. Nietuzinkowe flow rapera bardzo charakterystycznie daje nam o sobie znać, gdyż utwory zostają na długo w głowie, a zapamiętanie tekstu nie jest trudne - tych łatwiejszych partii wokalnych oczywiście. Jedne z lepszych singli to "Jedynak" oraz "Najlepszy Przyjaciel". Ten pierwszy dostał bardzo ładny obrazek, a ten drugi, choć populistycznie brzmi, to wcale taki nie jest. Świetnie rozkminione przez... szczerość. Polecam przesłuchać - nie tylko ten utwór, ale całą płytę.


Gibbs i Sarius tworzą nową chemię na rynku rapowym.

Mariusz bardzo dobrze i wydaje się, że bez większego problemu odnajduje się na podkładach swojego producenta, z którym już stworzył drugi projekt od A do Z. Wynikiem tej kolaboracji jest właśnie "Antihype", który to ma naprawdę wysoki poziom pod względem muzycznym. Dobre brzmienie, bardzo przyjemne dla ucha, momentami energiczne, momentami dające odpocząć. Płyta jest dobrze wyważona pod tym względem. Bonus tracki choć faktycznie z lekka nie pasują, to są ciekawym dodatkiem do materiału.


Podsumowując, dla zwolenników wypisywania haseł w każdym miejscu internetu z cyklu "gdzie jest prafdziwy rab i hib-hob?" jest to świetny materiał na zaspokojenie swoich potrzeb posłuchania rapu z krwi i kości. Nie oceniłem gości, gdyż dla mnie są oni zbędni i nic nie wnoszą do albumu, chociaż Kartky mógł się powstrzymać z powielaniem tej samej zwrotki już od kilkunastu kawałków.


#TAGI

#Sarius
×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów