Bank nasion marichuany
Artykuły Recenzja Smolasty - Jestem, Byłem, Będę (Recenzja)

Smolasty - Jestem, Byłem, Będę (Recenzja)

KOMENTARZY: 0
Marcin Nowak Marcin Nowak, 08:45:40, 17 kwiecień '18r.

WAŻNE! Z racji tego, że wszystkie recenzje były zapisane na jednym komputerze, a dane utraciliśmy w zeszłym roku, niestety dopiero tak późno ta recenzja została udostępniona.

Wszystko zaczęło się od Lotu 022.

Wiele osób tak twierdzi, choć nie oszukujmy się. Kto w Polsce zwraca uwagę na ksywkę producenta? Ten projekt został świetnie przyjęty przez słuchaczy, ale to bardziej Kaz Bałagane dostał trochę rozgłosu w podziemiu. Więc ja bym obstawiał, że postać Smolastego jest znana polskim słuchaczom hip-hopowym dopiero od tegorocznej akcji Młodych Wilków Popkillera oraz od EPki, która została wydana dzięki kontraktowi z Warner Music, czyli nasze "Jestem, byłem, będę". Nie lada gratka dla dosyć młodej osoby (Norbert przy premierze płyty miał 21 lat) wrzucić do legalnego obiegu materiał spod szyldu takiej wytwórni. Pojawia się pytanie - czy ten projekt był tego wart?

Smolasty - raper czy wokalista?

Przede wszystkim Norbert w porównaniu do standardowego mainstreamowego rapera czerpie inspiracje zza oceanu z obecnych trendów, a nie tak jak w przypadku nawijaczy - z kilkuletnim opóźnieniem. Ciekawostką jest, że Smoła zaczynał od stricte rapowych nawijek, a jego korzenie inspiracji z dzieciństwa są bardzo mocno ugruntowane w popularnych amerykańskich MC na tamten czas. Gdzieś w odmętach YouTube'a można je jeszcze odnaleźć - to tak dla tych, co lubią diggin'. Obecnie objął drogę... producenta oraz wokalisty. Kolejność nie jest przypadkowa, ale również nie wskazuje na to, że Norbert jest gorszym wokalistą niż producentem. To podkład muzyczny jest szkieletem utworu. Nawet dobry raper nie nawinie świetnie na słabym bicie. Jest to też ogromny plus dla Smolastego, że w pełni może decydować o brzmieniu swojego kawałka - dlatego też uważam, że "Jestem, byłem, będę" to skromna dawka naprawdę porządnej muzyki.

Jestem, byłem czy będę?

Na EP znalazło się siedem utworów, w tym pierwszy z nich "Tłumy" pojawił się również na składance Młodych Wilków w wersji ze zwrotką ReTo. Słusznie został on ustawiony jako otwierający projekt. Nawet w wielu wywiadach Smoła wskazuje, że chciałby porywać tłumy swoją muzyką. A przecież mamy właśnie do czynienia z pierwszym legalnym wydawnictwem od Norberta. Wszystkie utwory plasują się na dobry singiel, ale moimi faworytami oprócz wyżej wymienionych "Tłumów" są tytułowe "Jestem, byłem, będę" oraz "Cały Klub To My". Chociaż ciekawą zwrotkę pod względem lirycznym dała Kinga Pędzińska w utworze "Diamenty". Produkcje muzyczne zawarte na całym materiale są na bardzo wysokim poziomie. Idealnie nadają się do samochodu oraz do klubu. Wpadają w ucho i nie pozostawiają głowy słuchacza w bezruchu. Mocne inspiracje ze sceny Amerykańskiej oraz Kanadyjskiej w postaci muzyki Norberta to dobry wybór dla nocnych dyskotek - luźna muzyka rozrywkowa z zachowaniem klasy i dobrego gustu muzycznego.

Podsumowując, jest to dobry materiał jako przedstawienie sylwetki Smolastego. Przez tę płytę można poznać klimaty rodzimego R'n'B w polskim wydaniu. Wydaje mi się, że Norbert na aktualną chwilę nie ma konkurencji w tym gatunku muzycznym w naszym kraju. Spokojnie może robić swoje. Jedynie czego bym się obawiał to wyczerpania puli tematów po pewnym czasie, chociaż ma szansę jeszcze nas zaskoczyć czymś błyskotliwym nawet na tak lekkim gatunku muzycznym jakim jest R'n'B.


#TAGI

#Smolasty
×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów