Bank nasion marichuany
Artykuły Recenzja Dwa Sławy - Coś Przerywa (Recenzja)

Dwa Sławy - Coś Przerywa (Recenzja)

KOMENTARZY: 0
Marcin Nowak Marcin Nowak, 08:12:30, 02 maj '18r.

Sporo się pozmieniało od albumu "Ludzie Sztosy".

Płyta przełom - tak można powiedzieć o wydawnictwie z 2015 roku. Przeogromnie zawiła liryka w postaci sporej ilości środków stylistycznych używanych w KAŻDYM wersie (cały tekst na geniusie na szaro, przeważnie), a wtedy jeszcze za pomocą hashtagów panowie zbierali celne porównania, oraz nietuzinkowe flow na mocno newschoolowych podkładach. Sam duet określa się jako hip-hop 1.5, a na porównanie przywołuje Eldokę jako ten 1.0, a Bedoesa na 2.0. Teoretycznie rzec biorąc mają w tym dużo racji, co również potwierdza się na ich kolejnej płycie (poprzedniej, czyli "Dandys Flow") i obecnej - "Coś Przerywa". Ten materiał pokazuje, że panowie po 30-stce potrafią dać w ciekawy sposób trochę realtalku o życiu.

Prosty, ale ciekawy koncept spajający płytę.

W dobie internetu oraz smartfonów w kieszeni/w rękach - praktycznie całodobowo - ciężko jest się odnaleźć w realnym świecie. O tym traktuje już pierwszy kawałek "Halo?". Rezygnacja z pyszałkowatości pozwoliła na wprowadzenie nuty refleksji - jednak wciąż na tym samym wysokim poziomie technicznym. Ale należy również zachować spokój, gdyż nie brakuje tutaj klasycznej braggi na bangerowym klimacie. Już kolejny kawałek "Zdejm Czapkę", czyli pierwszy opublikowany singiel, zadowala fanów szczególnie z czasów "Ludzi Sztosów". Idąc dalej po trackliście - płyta jest bardzo zrównoważona a propos tego "uptempo" oraz "downtempo", o którym panowie również się wypowiadali w jednym z wywiadów po premierze "Dandys Flow". Jestem tego przekonania, że każdy odnajdzie się na tym projekcie oraz utożsami się z kilkoma utworami. Osobiście mogę powiedzieć, że faworytami na tej płycie są "Giroud", "Jestem" oraz "X" (bonusowy track z wydania preorderowego). I wybrałem je tylko dlatego, że panowie raczej jeszcze się nie pojawiali w takich klimatach - a przynajmniej aż tak spokojnym, refleksyjnym i realtalkowatym.

Pierwszy materiał własnym sumptem.

Gdyby duetowi się bardzo nudziło w przyszłości, to nawet byliby zdolni założyć własną wytwórnię z ciekawymi osobowościami rapowymi. Przypominam, że niedawno odbyło się 11-lecie zespołu, czyli po kilku obliczeniach oraz zerknięcia w rozpiskę dyskografii można powiedzieć, że undergroundowy street credit został spłacony, a pierdolnięcie w mainstream oraz utrzymanie się na scenie pokazało, że fanbase rapera w 2018 roku może się składać głównie z ludzi dojrzałych. Samo brzmienie płyty wydaje się również być dojrzałe, ponieważ zachowanie równowagi oraz dbałość o detale (w miarę możliwości warto odsłuchać na sprzęcie ze średniej półki, a nie tylko z telefonu) sprawia, że jednorazowy odsłuch od dechy do dechy wcale nie męczy, ani nie nuży. Jeżeli miałbym się przyczepić do wydania preorderowego, to magnes na lodówkę oraz jeden bonus track (chociaż ciekawostką jest to, że to ostatni prod. Astek w karierze duetu) to za mało jak na standardy zamówień przedpremierowych w obecnym roku. Ale to pierwszy raz, gdy dostajemy coś więcej od raperów w zamian za zaufanie.

Ciężka liryka na lekkich podkładach.

Ciekawe jest to, że za pomocą takiej muzyki Sławy trafią albo do dojrzałego i w miarę ogarniętego fana, albo nauczą takiego młodzika, że newschool może być o czymś więcej niż piękne panie z Instagrama, drogie sklepy typu Gucci oraz Yeezy od resellera. Potencjalny odbiorca każdego tworu od Łódzkiego duetu jest zawsze zmuszony do rozkminiania wersów, więc można tu mówić o zabiegu podwyższania standarów poziomu przeciętnego polskiego słuchacza muzyki kultury hip-hop. No jasne, że jest to na plus, gdy przykładowo (nie jest to złośliwość, a celny przykład) młody Jan, czyli Otsochodzi, uprościł swoją treść na potrzeby przebranżowienia się ze starej szkoły na newschoolowy trend. Sławy zrobili to w momencie wydania "Ludzi Sztosów", warto przejrzeć sobie ich poprzednie wydawnictwa i porównać samemu.

Podsumowując, dobrze, że chłopaki poszli na swoje. Nie ma też co marnować się w wytwórniach, gdyż jest to po prostu nieopłacalne. Nawet ukrócenie zasięgu i tak pozwala wyjść na duży plus w obecnych czasach wydawania własnym sumptem. Materiał powinien trafić do każdego - i do młodego, i do starszego. Dobrze, że chłopaki pokazali się od tej bardziej refleksyjnej strony, gdyż okazuje się, że i w tematach życiowych mają wiele do powiedzenia.

×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów