Bank nasion marichuany
Bank nasion marichuany
Artykuły Polski RAP Taconafide - Soma 0,5 mg (Recenzja)

Taconafide - Soma 0,5 mg (Recenzja)

KOMENTARZY: 0
Marcin Nowak Marcin Nowak, 14:23:07, 10 lipiec '18r.

Skok na marzenia.

W momencie, kiedy dwóch najsławniejszych raperów w Polsce podejmuje się wydania wspólnego materiału to... nieinaczej, musi to zaowocować ogromnym sukcesem. Połączenie dwóch fanbase'ów (o jakości nie wspominajmy, liczą się liczby) składających się z młodych ludzi skutkuje tym, że wyświetlenia są ogromne, frekwencja na koncertach dobra, a sprzedaż płyt marna - taka jest prawda, jeżeli spojrzymy na proporcję, nie bezpośrednie wyniki. Być może doczekamy się trzeciego diamentu w rapie, ale tylko i wyłącznie dzięki wliczanemu streamingowi. Przechodząc już bardziej do meritum, jakim jest album "Soma 0,5 mg", to samo wydanie prezentuje się bardzo dobrze. Spryt podatkowy pomijam w moim komentarzu, gdyż sporo raperów i wytwórni robiło i nadal robi podobnie. Zin jest dobrym urozmaiceniem wydania preorderowego oraaz ciekawą formą poznania artystów bliżej. Oprawa graficzna wokół projektu jest bardzo oryginalna i tajemnicza, a nawet można pokusić się o stwierdzenie, że charakterna. Dodatek w postaci "0,25 mg" to tak naprawdę EP z remiksami utworów w głównego albumu, ale jest tam kilka ciekawych pozycji oraz gościnek.

Muzyka mainstreamowa.

Wielu recenzentów i krytyków zarzuca prostotę w produkcjach muzycznych na tym albumie. Pomijając aferę z Graczykiem to reszta bitów jest po prostu trafiająca w trendy mainstreamu. Z tego powodu nie możemy wiele wymagać. Oczywiście, że dzieło Zeppy Zepa w "Metalice 808" zasługuje tutaj na wyróżnienie oraz cuty w "Intro" i "Outro" przygotowane przez Steeza z duetu PRO8L3M. Pozostała część podkładów jest dosyć mdła, ale bardzo spójna w tym swoim braku charakteru. Płyta może lecieć w tle i ani nie zaskakuje, ani nie wadzi. Czy takie nie są wymogi muzyki radiowej i mainstreamowej?

Dwa koty liryczne w kolaboracji.

Trzeba przyznać, że panowie mają skille a propos warstwy lirycznej w rapie. Technika również nie zawodzi, usłyszymy potrójne na końcach wersów oraz ciekawe powtórzenia, a poniżej podwójnego nie schodzą w swoich zwrotkach. Celne porównania znajdziemy praktycznie co dwuwers, jednak... jest to totalnie niespójne i czasem padają takie bzdury, że to się w pale nie mieści. Pierwsze wersy z płyty przyprawiają o refluks.

"Czasami czuję, jakbym pisał te wersy dla garstki
Tamtych dzieciaków, które miały pocięte nadgarstki
Znowu jak Platon muszę wpuszczać to światło do jaskiń"

Jeśli posłuchamy tej płyty dalej, a najlepiej do końca, to będzie jasne o co dokładniej chodzi. Generalnie słowo "dzieciaków" też nie jest przypadkowe, a starsza część fanów Que (czasy Ezoteryki jeszcze) jest po prostu zawiedziona. Odbijając od prostoty w liniach - trzeba przyznać, że to Taco wyróżnił się na tym projekcie ze względu na to, że spróbował dużo nowych, ciekawych brzmień, a przy tym innego flow. Kolejną ciekawostką jest to, że sam Hemingway zapowiada jeszcze dwa solowe projekty w tym roku, zapewne to będzie coś na lato i jesień/zimę.

Podsumowując, bo nie ma już o czym tutaj wspomnieć więcej, ta płyta to przykład wbicia się "rapem" w kanon muzyki mainstreamowej wykraczającej mocno poza środowisko hip-hopowe. Nie jest ona wymagająca, ale też nie jest ona zła. Wpada w ucho, jest chwytliwa pod wieloma względami - i produkcji, i flow, i liryki. Osobiście jestem ciekaw jaką kolejną rzecz zaserwuje nam sam Que, ponieważ ostatnio schodzi to w niezbyt dobrą stronę, a na pewno nie można tu powiedzieć o jakimś progresie.


×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów