Bank nasion marichuany
Artykuły Recenzja Paluch & Chris Carson "Made In Heaven" (Recenzja)

Paluch & Chris Carson "Made In Heaven" (Recenzja)

KOMENTARZY: 0
Remulus  Duma Remulus Duma, 23:06:02, 10 październik '14r.


Odbywaliście kiedyś nocną sesje z płytą? Ze znajomymi lub samemu na kanapie, na słuchawkach godzina w stu procentach poświęcona dźwiękom i słowom. Jeżeli nie, to weźcie co Wam niezbędne, szklankę Whiskey, papierosa czy cokolwiek zechcecie. Załóżcie koniecznie słuchawki, bo Paluch i Chris Carson "Made In Heaven" to płyta, którą warto zjeść w całości nie tracąc żadnej melodii.

Oryginalność płynie w żyłach Palucha jednym torem tuż obok krwi. Błyskotliwość i kreatywność wypełnia wszystkie komórki Chrisa Carsona. "Made In Heaven" to pewnego rodzaju muzyczna sztuka. Tak, jak dobry malarz do namalowania dzieła potrzebuje solidnego płótna, tak w tym przypadku okazuje się nim polski producent z Belgii. Tę płytę warto przesłuchać na dwa razy. Pierwszy raz poświęćmy lirykom Palucha, jego flow, modulacji głosu, nowym odkrytym patentom i lekkością z jaką wydaje z siebie dźwięki na majku. Drugi seans należy do Chrisa Carsona, jego beatów, które można rozwarstwiać, rozkładać na różne czynniki. Kontemplując w jaki sposób zaczynają się kawałki, jak zgrabnie przechodzą między sobą elementy. Mocny bass z cykaczamim czy innymi indywidualnymi perełkami pozornie biegną w inną stronę. Sama strategia promocji klipem do bardzo chill’autowego "Daleko Stąd" była ciekawym eksperymentem, jednak single "Amstaff", "Kastet", "Od Dziecka" przybliżyły nieco koncepcję całej produkcji.

Zajawkę na dobre syntetyczne brzmienia, znamy właściwie od początków Palucha na scenie rapowej. Bywały płyty typowo elektroniczne, jak "Syntetyczna Mafia", spokojniejsze "Niebo" czy kombinacyjne "Lepszego Życia Diler". Najnowszy duet na rynku wzbudzał wiele emocji, tuż przed jego premierą, początkowo jako mixtape. Krążą plotki, że liryki za mało poważne, że tematy błahe, zadziorne, streetowe. Rap to także zabawa słowem, beatem, bodziec do imprezowania i czerpania z niej przyjemności, oddania się upustowi fantazji twórcy. Tematyka podejmowana na najnowszym albumie jest przeróżna. Bywają elementy znane dla raperów, którzy już coś osiągnęli i bez wyrzutów sumienia mogą o tym mówić. Paluch, jak zawsze szczery opowiada o swoich emocjach, które ubiera w charakterystyczny dla siebie styl szorstkiego chłopaka z Piątkowa. Raper ewoluuje z każdego krążka, na krążek w inny sposób.

"Made In Heaven" jest bardzo spójną całością na pewno przez to, że beaty wyprodukował Chris Carson. Mimo trapowej stylistyki z francuską nutą, producent pokazuje wszechstronność swoich możliwości. "Intro" podstępnie sugeruje nam klimat "klasyczno – nowoczesnego" rapu, ciekawe skrecze Dj Taek’a bez wątpienia mglą nam oczy, aby później doznać energetycznego szoku. "Ostatni telefon" rozpoczyna moja śmietanka – "dzwony" w beatch typowych dla południowego, brudnego stylu. Szybkie tempo bardzo bliskie poprzednim szlagierom Palucha, jest podkładem do opisu absurdalnej sytuacji zauważalnej w polskim przemyśle muzycznym "Eska podjebała moje klipy żeby puszczać je na swoich listach Rośnie fejm, rośnie hejt, szczerze jebem na to(…) jebię showbiznes i cały ten burdel Uliczny kredyt zgarniam w gotówce". Doprawia dodatkowo wtrąceniem słynnego "Jebem na to" Kontrafaktu. Pojawiają się także gościnne występy interesującego Białasa i Tomba. 

Poznaniak dobrze zaprzyjaźnił się z dynamicznym charakterem bitów z Brukseli, zwalnia, przyspiesza, rozdziela słowa, podbija refreny na parę głosów. Owe kulminacyjne w utworze momenty, także podkreślił producent, poprzez odpowiednią kompozycje podkładu. Platynowy raper po raz kolejny pokusił się o śpiewane refreny, które dopełniają flow Quebonafide w popularnym już "M5". W tym tracku oprócz dobrze czującego się autora "Hype", warto zwrócić uwagę na złożony charakter beatu. SSM śmiało ma prawo do liryk " Zdobyłem wszystkie moce i odrębną stylistykę Zwalniam do dwustu procent, długo dystansowy sprinte Raperzy czują miętę, ciągle lecę fresh jak Winter Tak bardzo pewny siebie, od pierwszego B.O.R Zawsze ustalam trendy i ciągle spełniam sen Robię rap tak surowy, mocny i dosadny Tam gdzie betonowe palmy i ludzie głodni prawdy(...) od podziemia niezależny Wszystkie etapy gry ja poznałem od podszewki Pierdole prestiż, na wieki bliżej podwórek Daje styl bardzo miejski przez głośniki w domach frunę Od zwykłego typa w M3 do milionowych wejść Dziś do celu lecę pewnie jak jebane M5". Swoja drogą czekałam na track, który będzie odwołaniem do BMW. Uwierzcie mi numer idealnie smakuje w 5-tce, na trzecim biegu. Ta płyta tuż po "Czarny Wrzesień" Peji jest drugą, do której tak dobrze jeździ mi się "German Whip" po poznańskich ulicach.

Proponuje zatrzymać się na chwilę przy jednym z najlepszych tracków na "Made In Heaven". "Magma" to kwintesencja wirtuozyjnego myślenia Chrisa Carsona, który wplótł porywający element "techniawki", czy wisienki w postaci dźwięku oldschool’owej gry wideo. Paluch nuci pod nosem spokojną melodię dopełniając poruszający beat, wywołujący u mnie zupełnie nowe emocje. Nie mogę zejść na ziemię, fruwam dalej w lay’ backowym vibe z Kalim. "Mam skrzydła" odkrywa interesującą barwę Palucha i założyciela Ganja Mafia. Nawijka współgra z linią melodyczną i charakterem utworu, brzmiącego jakby wydobywał się powolnie z głębin, otchłani uniesień i mistycznych sesji.

Drugi najczęściej odtwarzany track kryje się pod ósemką. "NGO" jest groźne, władcze, po raz kolejny brzmią dzwony, podkreślające jego mocno uliczny motyw. Mroczne flow, zwolnione tempo idealnie wpasowało się w "Nowy Porządek Gry", w której Paluch obecnie wyznacza trendy. Wydaje się być raperem z importu, reprezentującym pozytywną odmienność. 

"Od Dziecka" Paluch odwołuje się patriotycznie do rodzimego osiedla i robi to na krążku dość często, co wywołuje nostalgiczny uśmiech na twarzach, tych wychowanych w okolicach "siedemnachy" czy " cztery- jeden". Sama okładka numeru przedstawia słynne "dwie wieże". Kękę jako gość udowadnia, że jest utalentowanym MC, który zgrabnie wmieszał się w elektroniczny bit z klasyczną nutą. Grzechem było by nie wspomnieć o singlu "Rap i Pieniądze", gdzie w purpurowym teledysku Paluch wozi się na masce BMW pod poznańską Plazą. Ujęć nie jest zbyt wiele, ale pomysłowy montaż wzmacnia solidny track, który absolutnie zasługuje na miano singla.

Na "Made In Heaven" Paluch operuje dobrym wokalem, świetnymi refrenami "Mój sen" czy najlepszym featuringiem tego krążka w postaci Tau. Właściciel BOR pokusił się o eksperyment z nawijką i modulacją głosu. Chris Carson finezyjnie operuje na szerokich płaszczyznach. Producent nieustannie, bezlitośnie bawi się tłem. Słuchając beatów odnoszę wrażenie jakby miksował je na żywo, ponieważ za każdym razem odkrywam nową zajawkę, czy koncepcje Krystiana. Salut dla obydwu panów, którzy wspólnymi siłami stworzyli jeden z najciekawszych projektów tego roku, gdzie śmiało mogę powiedzieć, że każdy numer jest miejskim bangerem!

"Każdy numer chwyta cię za łeb i wyrzuca przez balkon".

Ocena: Paluch 9/10

Chris Carson 9/10

Pisała: Amanda Nowaczyk (@goldieamvnda) 

×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów