Bank nasion marichuany
Artykuły Recenzja Taco Hemingway - Szprycer (Recenzja)

Taco Hemingway - Szprycer (Recenzja)

KOMENTARZY: 0
Igor Wiśniewski Igor Wiśniewski, 03:17:52, 31 lipiec '17r.

Trzeba przyznać, że Taco Hemingway to bardzo słowny artysta, co w polskim rapie się nie zdarza. Kiedy na polskiej scenie ktoś zapowiada album na wiosnę, możemy spodziewać się, że do końca listopada ją wyda. W przypadku Taco, obietnica że wyda "Szprycer" w lipcu, nie okazała się płonną nadzieją słuchaczy. Chwilę przed północą kończącą obecny weekend, "raper dla hipsterów" wypuścił kolejny projekt.

Jak sam pisze, jest to dziewięć numerów o wszystkim i o niczym. Rzeczywiście, można odnieść takie wrażenie. Parę linijek o kumplach, parę o płci przeciwnej, trochę o samym gospodarzu, a nawet retrospekcje z młodości. Brzmieniowo jednak nie ma zbyt dużej różnicy w stosunku do poprzednich projektów, podobnie w kwestii rapowej.

Chociaż trzeba oddać autorowi "Szprycera", że przyśpiewki w jego wykonaniu są bardzo przyjemne i wykonane na naprawdę wysokim poziomie, tak w kwestii rapu niewiele się zmieniło. Nawijka typowo "tacohemingwayowa", która potrafi znudzić słuchacza w nadmiarze, całe szczęście nie dominuje na albumie.

Taco, jak prawdziwy maintreamowy artysta, sięga po chwytliwe bity, od zahaczających o trap ("Chodź", gdzie Taco zaskoczył w każdym aspekcie) przez klubowo-radiowe ("I.S.W.T", "Głupi byt"), aż do chilloutujących, jak w "Tlenie". Raczej niewielkim zaskoczeniem będzie, że większość "Szprycera" wyprodukował Rumak, którego większość słuchaczy kojarzy na pewno z "6 zer", które przyniosło Taco taki rozgłos.

Oprócz słodkiej, lekkiej treści, można spotkać też treści pełne goryczy, jak w "Karimacie", która tworzy bardzo dobrze wyważony balans między popowym, miłym i subtelnym brzmieniem, które pozwoli zawojować listy przebojów i serca nastolatek, a czysto rapowym podejściem do treści. Podobnie jak w przypadku wielu innych raperów, dużą robotę robią refreny. Nie inaczej jest w wypadku Taco, który w "Saldo '07", "Nostalgii", "Chodź", a właściwie w każdym z dziewięciu utworów sięga po jakieś chwytliwe rozwiązanie. Czyli właściwie to, czego wymaga się do kogoś, kto "tworzy nowy pop".

"Szprycer" otwiera przed zawodnikiem Asfaltu nowe drzwi. Radiowe brzmienie, o którym wcześniej wspomniałem, może spowodować większe zainteresowanie, już i tak mocno lansowanym, Taco Hemingwayem. Niestety, nie jest to płyta kompletna. Choć brzmienie, stylówka i patenty są na najwyższym poziomie, ciężko słucha się ciągle takiego samego, choć mimo wszystko przyjemnego, stylu rapowania. Duży szacunek należy oddać jednak za fragmenty wokalne, które porywają i bujają. Niewątpliwie, jest to coś oryginalnego i nie można tego odmówić gospodarzowi. Ciekawe, co będzie dalej!

×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów